Reklama

Reklama

ZAKSA ponownie lepsza od PGE Skry

Opublikowano: 26 września 2020 16:45
Autor: Badys

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

sport Nie udał się bełchatowskim siatkarzom rewanż za porażkę 1:3 w wielkim finale otwierającego sezon 2020/2021 Superpucharu Mistrzów Polski 20-lecia Polsatu Sport. W sobotnim hicie 3. kolejki PlusLigi siatkarze Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle po raz drugi w ostatnim czasie udowodnili swoją wyższość nad PGE Skrą wygrywając ponownie w stosunku 3:1.

Reklama

Żółto-czarni do rywalizacji z aktualnym wciąż mistrzem kraju i zdobywcą pierwszego trofeum w nowym sezonie przystąpili w składzie z Grzegorzem Łomaczem na rozegraniu, Mateuszem Bieńkiem i Karolem Kłosem na środku siatki, Miladem Ebadipourem i Milanem Katiciem na przyjęciu oraz dość niespodziewanie z Bartoszem Filipiakiem na ataku, który zastąpił na kluczowej pozycji Serba Dusana Petkovicia. Tradycyjnie już na pozycji libero pojawił się Kacper Piechocki. Tym razem w kwadracie rezerwowych znalazł się mający świetny początek sezonu Norbert Huber oraz paradujący w stroju libero Amerykanin Taylor Sander, który wciąż nie jest jeszcze w pełni gotowy do gry w "Lidze Mistrzów Świata".

Bełchatowianie stanęli w sobotę przed szansą zrehabilitowania się przed miejscowymi kibicami za niespodziewaną porażkę 1:3 z Aluronem CMC Wartą Zawiercie w poprzedniej serii gier o siatkarskie mistrzostwo kraju i od początku było widać jak bardzo są zdeterminowani, żeby zmazać plamę sprzed tygodnia. Koniec końców zabrakło jednak dobrej formy.

Choć początek był naprawdę obiecujący, bo Łomacz i spółka odskoczyli na trzy punkty (8:5). Goście, w barwach których mogliśmy oglądać między innymi świetnie znanego w Bełchatowie Jakuba Kochanowskiego, jednak dość szybko zdołali tę stratę zniwelować, a następnie objąć nawet dwupunktowe prowadzenie (15:13) za sprawą kapitalnych zagrywek Kamila Semeniuka. Kluczowym momentem inauguracyjnej partii była seria PGE Skry, która pozwoliła nie tylko odrobić straty, ale wysforować się bełchatowianom na czteropunktowe prowadzenie (20:16). Główna w tym zasługa skutecznych na kontrach Filipiaka i Ebadipoura oraz Bieńka, który uprzykrzał życie swoim rywalom zróżnicowanym serwisem. Przyjezdni po bombach Śliwki z zagrywki nawiązali w końcówce kontakt, ale ostatecznie żółto-czarni obronili przewagę i wygrali pierwszą odsłonę sobotniego hitu w stosunku 25:23.

Początek drugiej partii był równie zacięty jak pierwsza część spotkania. Jako pierwsi rywalom odskoczyli kędzierzynianie po zagrywkach Smitha (10:8). Po kontrach Kaczmarka i Kochanowskiego zrobiły się już cztery oczka różnicy na korzyść zespołu gości (13:9). Kryzys żółto-czarnych trwał w zasadzie do końca drugiego seta, który zakończył się zwycięstwem podopiecznych legendarnego Nikoli Grbicia w stosunku 25:21. Pierwsze skojarzenie? Oczywiście finał Superpucharu Mistrzów, w którym siatkarze z Bełchatowa również wygrali pierwszą odsłonę meczu, a trzy kolejne dość gładko przegrali i musieli pożegnać się z marzeniami o pierwszym trofeum w sezonie 2020/2021.

Niestety trzeci set potwierdził te obawy. Zawodnicy z Kędzierzyna-Koźla od razu zaczęli z wysokiego "C" obejmując prowadzenie 4:1, a po chwili 6:2. Po bloku Kłos na Kochanowskim i asie serwisowym Ebadipoura żółto-czarni przegrywali już tylko 10:11, ale radość z tego stanu rzeczy nie trwała długo. W pole serwisowe powędrował bowiem Semeniuk, który zrobił cztery asy serwisowe. Dwukrotnie na Ebadipourze i po razie na Katiciu i Sawickim, który zastąpił Serba. Szybko zrobiło się 20:12 dla przyjezdnych i było pozamiatane. Ostatecznie trzeci set goście wygrali 25:17 i byli już tylko o krok od zwycięstwa i zgarnięcia kompletu ligowych punktów.

Powtórka scenariusza z Superpucharu Mistrzów była coraz bliżej. Czwartego seta lepiej rozpoczęli jednak siatkarze PGE Skry, którzy po asie serwisowym Filipiaka objęli prowadzenie 4:2. Tyle, że po krótkiej chwili nie było już po nim śladu. Rywale kapitalnie dysponowani tego dnia w polu zagrywki skutecznie utrudniali rozgrywanie Łomaczowi, co szybko pozwoliło im wyjść na dwupunktowe prowadzenie (7:5). Można powiedzieć, że od tego momentu goście kontrolowali przebieg boiskowych wydarzeń, choć w końcówce była szansa na doprowadzenie do remisu, i w pełni zasłużenie wygrali czwartą część meczu w stosunku 25:23 i cały mecz 3:1, po raz drugi w nowym sezonie ogrywając bełchatowski zespół.

W czwartej serii gier, która odbędzie się już w najbliższą środę, podopiecznych Michała Mieszka Gogola czeka kolejna trudna przeprawa. Tym razem żółto-czarni zmierzą się z zespołem VERVA Warszawa ORLEN Paliwa i to na wyjeździe. Początek o godzinie 20:30. Bezpośrednia transmisja oczywiście na sportowych antenach Telewizji Polsat i na internetowej platformie IPLA.tv..

3. kolejka PlusLigi 2020/2021
PGE Skra Bełchatów vs Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 1:3 (25:23; 21:25; 17:25; 23:25)
MVP:
Aleksander Śliwka

PGE Skra Bełchatów: Łomacz, Filipiak, Kłos, Bieniek, Ebadipour, Katić, Piechocki (libero) oraz Sawicki, Mitić, Huber, Milczarek, Petković.
Grupa AZOTY ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: Toniutti, Kaczmarek, Kochanowski, Smith, Śliwka, Semeniuk, Zatorski (libero) oraz Kluth.

Źródło: PlusLiga.pl

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną
logowanie / rejestracja

Rejestracja daje dostęp do treści i specjalnych funkcji tylko dla naszych stałych czytelników. Rejestracja jest bezpłatna i bezpieczna. Po wciśnięciu klawisza "zarejestruj" otrzymasz powitalny e-mail zawierający więcej informacji.

zaloguj się
e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła?

rejestracja
e-mail
hasło
powtórz hasło

Aby mieć zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych w postaci adresu e-mail celem umożliwienia przedstawiania informacji handlowych na temat naszych towarów lub usług za pośrednictwem środków komunikacji elektronicznej, prosimy o wyrażenie poniżej wskazanych zgód

** Zgoda wymagana.

Komentarze (4)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • 2 miesiące temu | ocena +25 / -24

    Kibic

    Piecocki 0 błędów w przyjęciu??? To ja chyba na innym meczu byłem.

    • 2 miesiące temu | ocena +22 / -21

      Deko

      Kłamią jak publiczna telewizja. Piechocki naciąga statystyki synkowi.

  • 2 miesiące temu | ocena +27 / -26

    fan

    Niejaki prezes Piechocki jest odpwiedzialny za totalne rozmontowanie znakomitej drużyny jaką była jeszcze bardzo niedawno SKRA. Totalne rozbcie przyjęcia zagrywki przez zatrudnienie swojego synka, który jest tragicznie słabym libero. Na dodatek BRAK w tej sytuacji znacznego wzmocnienia wśród przyjmujących. Stąd nie ma kto naprawiać błędów przyjęcia libero i go pokrywać. Jeden Ebadipur to za mało jako zabezpieczenie dobrego przyjęcia. A na dodatek to słabe przyjęcie NIE jest kompensowane silnym i stabilnym atakiem. Kompletna słabość skrzydłowych. Ebadipur w ataku średnio, Katić tragedia. Zostaje atakujący i środkowi. Atakujący co najwyżej dobrzy, środkowi moci, ale BEZ przyjęcia nie mają jak wykorzystać sowjego potencjału. Tragiczne błedy w budowaniu drużyny. A Zatorski (wychowanek SKRY!) błyszczy w ZAKSIE!

  • 2 miesiące temu | ocena +26 / -25

    Dzierżyński

    Jaki trener, prezio i libero, taka i gra zespołu.